Jesienią, gdy pojawiają się pierwsze chłodne poranki, drapanie w gardle i kaszel, przypominamy sobie o domowej apteczce. Tymczasem przygotowanie jednego z najbardziej tradycyjnych produktów na ten okres zaczyna się znacznie wcześniej. Syrop z młodych pędów sosny ma swój początek wiosną, kiedy na końcach sosnowych gałęzi pojawiają się jasnozielone, miękkie przyrosty.

To właśnie wtedy przychodzi moment na ich zbiór. Nie latem, nie jesienią i nie wtedy, gdy zaczyna się sezon przeziębień. Natura wyznacza tutaj własny kalendarz.

Wszystko zaczyna się od młodych pędów

Sosnę znamy przede wszystkim jako jedno z najbardziej charakterystycznych drzew polskich lasów. Jej intensywny zapach trudno pomylić z czymkolwiek innym. W tradycyjnym zielarstwie wykorzystywano jednak nie tylko drewno czy igły. Szczególne miejsce zajęły młode, wiosenne pędy.

Łatwo je rozpoznać. Są jaśniejsze od starszych części gałęzi, miękkie i pokryte charakterystycznymi łuskami. To nowy przyrost drzewa, który wraz z upływem czasu stopniowo się rozwija i twardnieje.

Dlatego moment zbioru nie jest przypadkowy.

W MANES młode pędy sosny zbierane są ręcznie wiosną, na czystych terenach objętych programem Natura 2000. Dopiero później stają się podstawą tradycyjnie wytwarzanego syropu.

Prosta receptura, która przetrwała pokolenia

Syrop z pędów sosny nie potrzebuje długiej listy składników. W wersji MANES połowę składu stanowi wyciąg z młodych pędów sosny, a drugą połowę cukier.

Prostota tej receptury dobrze pokazuje charakter tradycyjnego przetwarzania roślin. Najważniejszy jest odpowiedni surowiec, właściwy moment jego zebrania i sposób przygotowania.

Dawniej podobne syropy przygotowywano w domach właśnie z myślą o chłodniejszych miesiącach. Były jednym ze sposobów wykorzystania tego, co w określonym momencie roku można było znaleźć w najbliższym otoczeniu.

Dzisiaj nie każdy ma możliwość samodzielnego zbierania i przetwarzania młodych pędów. Sama receptura jednak nie zniknęła. Przetrwała w formie gotowych, rzemieślniczych produktów.

Dlaczego sosna kojarzy się z sezonem przeziębień?

Nie bez powodu syrop sosnowy najczęściej przypominamy sobie właśnie jesienią i zimą.

Młode pędy sosny od dawna wykorzystywano w tradycyjnych recepturach związanych z drogami oddechowymi. Syrop z nich przygotowany stosowany jest przede wszystkim jako wsparcie przy kaszlu, chrypce i podrażnieniu gardła.

Może więc znaleźć swoje miejsce w domowej apteczce na okres, w którym częściej pojawiają się typowe sezonowe dolegliwości.

I właśnie tutaj spotykają się dwie zupełnie różne pory roku.

Wiosna dostarcza surowca. Jesień jest momentem, kiedy szczególnie doceniamy gotowy produkt.

Syrop z młodych pędów sosny

Dziś przyzwyczailiśmy się do dostępności niemal wszystkiego przez cały rok. Zielarstwo przypomina jednak, że natura funkcjonuje inaczej.

Mniszek ma swój moment. Pokrzywa ma swój moment. Młode pędy sosny również.

Dlatego butelka syropu stojąca jesienią w domowej apteczce jest w pewnym sensie zamkniętym wspomnieniem wcześniejszej pory roku. Zanim pojawiły się chłodne wieczory, kaszel i sezonowe przeziębienia, ktoś musiał wyjść wiosną w teren, znaleźć odpowiednie młode przyrosty i zebrać je wtedy, kiedy były gotowe.

I właśnie na tym polega fenomen tradycyjnego syropu sosnowego: jesienią korzystamy z tego, co natura przygotowała dla nas kilka miesięcy wcześniej.